piątek, 22 stycznia 2021

Zmagania z tęczą wystającą z szuflady ;)

Widzę Cię, mamo córki, która nie nosi sukienek. 

Słyszę, Cię, mamo syna, który haftuje i robi na drutach. 

Widzę, jak Ci trudno. 




Rozstałaś się z mężem, albo ciągle lawirujesz między nim a dzieckiem, ciągle się kłócicie o "to". 

Sąsiadka "patrzy". 

Dzieciaki w szkole znów powiedziały "pedał". 

Ktoś podstawił nogę. 

Ktoś napluł. 

Ktoś obiecał wpie*dol. 


Boisz się. 


O swoje dziecko. O jego rodzeństwo. O siebie. O swoje małżeństwo. O pracę, o przyszłość, o teraźniejszość. 

Nie wiesz jak mówić, jak tłumaczyć. 

Jak chronić. 

Nie wiesz, co myśleć. 


Przyszłaś na warsztaty.

Najpierw milczysz. Tylko słuchasz. Potem odważasz się otworzyć. 

Jesteś zaskoczona, że nikt się nie śmieje, że inni się troszczą i martwią razem z Tobą. 

Rzadko masz do czynienia ze wspólnotą, serdecznością, zrozumieniem. 

Rzadko możesz mówić swobodnie. 

Jesteś napięta i gotowa na atak. 

Pochodzisz z małej wioski, miasteczka, z dużego miasta... To nie ważne. I tak Twoja historia wygląda często podobnie. To historia szukania wsparcia daleko, daleko poza domem. Poza najbliższymi. 


Straciłaś już męża (nie zawsze, ale zaskakująco często), przyjaciółkę. Nie wiesz jak powiedzieć w pracy, o rodzicach i teściach nie wspominając. Wzywają Cię do szkoły.


Płaczesz. 


Opowiadasz i płaczesz. 

Mówisz, że tylko Ty akceptujesz swoje dziecko. 

Pytasz czy jest jeszcze szansa, że się zmieni?


Mówisz, może to mu/jej minie?


Może to nic nie znaczy?



Opowiadasz. Słowa czasem utykają. Po każdym zdaniu jest cisza i sprawdzenie czy nie za dużo?

Czy rozumiem?


Czasem słowa płyną strumieniem, jakby czekały, aż wreszcie będą mogły się uwolnić. 


Ty od początku to czułaś. Albo spadło na Ciebie jak grom z jasnego nieba. Myślała, że to chwilowa fanaberia. Albo potraktowałaś poważnie. 

Dziwnie Ci z nowymi końcówkami, nowym imieniem Twojego dziecka. 

Ale się starasz.

Czy to dobrze?


Twoje dziecko jest w trakcie korekty płci. 

Twoje dziecko wyjechało z kraju. 

Twoje dziecko akceptuje swoją płeć biologiczną, ale innym jakoś za słabo wpisuje się w wyznaczoną szufladkę.  

Twoje dziecko się dziwnie ubiera.

Obojętne. Po prostu dla świata jest inne



Twoje dziecko doświadcza przemocy. 

Musisz wybierać: mąż czy syn/córka.

W Waszej okolicy nikt inny nie ma takiego "problemu". 


Nikt. 


To oczywiście nie prawda. 

Prawie wszystkim nam tęcza mniej lub bardziej wystaje z szafy. 

Odkrywasz to kiedy znajdujesz pierwszą grupę wsparcia. 

Otwierasz oczy szeroko. 


Zaczynasz czuć nie tylko strach. 

Zaczynasz czuć też złość. 

Zaczynasz czuć radość. 

Wsparcie. 

Może zaczynasz nosić tęczową torbę?


Twoje historie są bardzo różne. 

Różnie się zaczynają i różnie kończą. 

Ale najczęściej pełne są niepokoju i zmagania. 

Zmagania ze sobą, swoimi przekonaniami, z rodziną, otoczeniem, podziałami na to co ok i nie ok dla świata. 

To wymaga wysiłku. 

Warto, bardzo warto szukać wsparcia!







Sięgaj po nie. 

Wybacz sobie, że nie wiesz, że nie umiesz, że kiedyś w złości powiedziałaś... 

Wybacz sobie, że czujesz to wszystko: zagubienie, strach, niepewność. 

Nie wiń się za wczoraj. Pielęgnuj dziś i dbaj o jutro. 

Będziesz się mylić. 

Jak każdy.

Po prostu pokaż, swojemu dziecku, że jest dla Ciebie ważne. Że Ci zależy. Zapytaj jak się ma. 

Znajdź w sobie ciekawość. 

To jak przeprowadzka do nowego miasta. 

To jak zwiedzanie.

Dasz radę. 




Bardzo Ci kibicuję! 




PS. Nikt z nas nie jest wolny od konfliktu: na ile być sobą, indywidualnością i dbać o swoją integralność, a na ile współpracować z innymi i zyskiwać przynależność. 

Tego konfliktu nie da się rozwiązać, można tylko szukać własnej równowagi. 

Własnego przepisu na życie. 


Wiem też, że są akceptujący, zmagający się i poszukujący ojcowie. Akurat ja spotykam mamy. I do nich chciałam napisać list. 




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza