piątek, 26 sierpnia 2016
Rodzicielstwo Bliskości
Czasem tak się wszystko układa i splata, że tylko życie może ułożyć taki scenariusz. Bo wyobrażacie sobie, że z dobrego serca i dobrej woli różnych ludzi powstał film reklamujący Festiwal Rodzicielstwa Bliskości, i ! obie fotosistki na planie są jednocześnie trenerkami juulowskimi? Widać Juul i zdjęcia dobrze się łączą:)
Reżyseria: Magda Targosz
Fotosy moje i Joanny Szpak-Ostachowskiej
Na planie masa cudownych ludzi, którym się chciało:)
Oglądajcie, udostępniajcie i przybywajcie na Festiwal - już za kilka dni bilety!
Attachment Parenting Festival from Magda Targosz on Vimeo.
Reżyseria: Magda Targosz
Fotosy moje i Joanny Szpak-Ostachowskiej
Na planie masa cudownych ludzi, którym się chciało:)
Oglądajcie, udostępniajcie i przybywajcie na Festiwal - już za kilka dni bilety!
Attachment Parenting Festival from Magda Targosz on Vimeo.
Etykiety:
emocje,
emocje dziecka,
fotografia,
RB,
rodzicielstwo,
rodzicielstwo bliskości
czwartek, 18 sierpnia 2016
Lizaki
Jeszcze wolne, twórcze, absolutnie zachwycające.... Dzieci. Urodzeni artyści. Pamiętacie ten kawałek siebie?
Lizaki powstały bo odeszłam. Zrobiłam miejsce. Nie upierałam się, że plac zabaw to miejsce gdzie trzeba to czy tamto... Usiadłam kawałek dalej i zajęłam się rozmową ze starszą córką. Dobrze się czułam. Czas zwolnił. Młodsze dzieci zajęły się sobą..i śliwkami:)
Oniemiałam, kiedy zobaczyłam efekt. To takie proste, a czy bym na to wpadła?
Wiecie, że zjeżdżalnia może służyć nie tylko do zjeżdżania, ale też jako instrument muzyczny, albo narzędzie do turlania przedmiotów?
Że karuzelę można kręcić i zachwycać się samym pędem, nie trzeba tam siedzieć? A w ogóle to przecież nie karuzela, ale helikopter!
Że...
Że plac zabaw to takie miejsce, z którego możemy korzystać po swojemu?
PS. Słowa "plac zabaw" można zastąpić dowolnie i jak się komu podoba, np. "moje życie";)
Lizaki powstały bo odeszłam. Zrobiłam miejsce. Nie upierałam się, że plac zabaw to miejsce gdzie trzeba to czy tamto... Usiadłam kawałek dalej i zajęłam się rozmową ze starszą córką. Dobrze się czułam. Czas zwolnił. Młodsze dzieci zajęły się sobą..i śliwkami:)
Oniemiałam, kiedy zobaczyłam efekt. To takie proste, a czy bym na to wpadła?
Wiecie, że zjeżdżalnia może służyć nie tylko do zjeżdżania, ale też jako instrument muzyczny, albo narzędzie do turlania przedmiotów?
Że karuzelę można kręcić i zachwycać się samym pędem, nie trzeba tam siedzieć? A w ogóle to przecież nie karuzela, ale helikopter!
Że...
Że plac zabaw to takie miejsce, z którego możemy korzystać po swojemu?
PS. Słowa "plac zabaw" można zastąpić dowolnie i jak się komu podoba, np. "moje życie";)
Etykiety:
dzieci,
plac zabaw,
rodzicielstwo,
twórczość,
wolność
Eko w Polskim Radio
Był czas, że byłam bardzo eko:) uparcie i sztywno. Potem zobaczyłam, że to szkodzi moim bliskim, a w rezultacie i mnie samej. Teraz uczę się rozglądać, widzieć też ich i ich potrzeby, uczę się decydować za siebie i rozmawiać z dziećmi, czemu to tak, a to nie, choć przyznaję, że czasem wymiękam i zakazuję niebieskich lodów... Pozwalam sobie uparcie gotować warzywa, choć oni uparcie wybierają mięso z talerza. Wierzę, że większy sens ma ta nauka długoterminowa, przyswajana z czasem, niż moje nakazy i zakazy. Cieszę się, że odkryłam, że nie muszę używać chemii w domu, bo nie martwię się, kiedy jakiś maluch poliże podłogę;) Ale chyba najważniejszym aspektem bycia eko, jest bycie w związku z naturą. JA jestem naturą, moje ciało, które staram się słyszeć i rozumieć, którego staram się nie wykorzystywać, nie zaprzęgać do pracy ponad siły, ale dbać o nie i kierować tym co mi podpowiada. mam nadzieję, że oni sobie coś z tego wezmą.
Zapraszam do posłuchania audycji, dzięki której miałam szansę być w miejscu magicznym - w studio nagraniowym i przepastnym labiryncie korytarzy Polskiego Radia:)
Audycja tutaj!
sobota, 13 sierpnia 2016
Naśladujemy
Bawię się z moją trzylatką klockami i bezwiednie stukam klockiem 3 razy w podłogę.
Co robi Danusia? Jasne...stuka 3 razy w podłogę i patrzy na mnie pytająco - coś się będzie dalej działo?
Najstarszy syn łapie pokemony. Średnia córka też musi, choć wydaje mi się, że do niczego jej nie są potrzebne...
Wszyscy mają na śniadanie kanapki, a ja ciepłą kaszę. Danusia krzyczy przy stole: Ja też chcę kaszę! Chcę być jak mama!!!
Przykładów można znaleźć tysiące... Dla mnie to, że dzieci nas naśladują (i starsze rodzeństwo) to najpiękniejsze rozwiązanie jakie wymyśliła natura. Uspakaja mnie, zwraca moją uwagę na siebie i moje zachowanie, a pozwala "odczepić się" od dzieci... To taki oddech, coś co nakierowuje mnie na ścieżkę zaufania, że będzie dobrze.
Ale w naśladownictwie jest coś jeszcze, co może nam pomóc. Bo... przecież my tez naśladujemy.
Ten sposób nauki nie znika samoistnie wraz z otrzymaniem dowodu osobistego.
Wykorzystajmy wiedzę o tym!
Spotykajmy się z ludźmi, których warto naśladować, otaczajmy rodzicami, którzy traktują swoje dzieci tak, jak my byśmy chcieli je traktować, którzy żyją odważnie, otwierają serca i wychodzą poza strefę komfortu i nawyku.
To najprostszy sposób na rozwój:)
Co robi Danusia? Jasne...stuka 3 razy w podłogę i patrzy na mnie pytająco - coś się będzie dalej działo?
Najstarszy syn łapie pokemony. Średnia córka też musi, choć wydaje mi się, że do niczego jej nie są potrzebne...
Wszyscy mają na śniadanie kanapki, a ja ciepłą kaszę. Danusia krzyczy przy stole: Ja też chcę kaszę! Chcę być jak mama!!!
Przykładów można znaleźć tysiące... Dla mnie to, że dzieci nas naśladują (i starsze rodzeństwo) to najpiękniejsze rozwiązanie jakie wymyśliła natura. Uspakaja mnie, zwraca moją uwagę na siebie i moje zachowanie, a pozwala "odczepić się" od dzieci... To taki oddech, coś co nakierowuje mnie na ścieżkę zaufania, że będzie dobrze.
Ale w naśladownictwie jest coś jeszcze, co może nam pomóc. Bo... przecież my tez naśladujemy.
Ten sposób nauki nie znika samoistnie wraz z otrzymaniem dowodu osobistego.
Wykorzystajmy wiedzę o tym!
Spotykajmy się z ludźmi, których warto naśladować, otaczajmy rodzicami, którzy traktują swoje dzieci tak, jak my byśmy chcieli je traktować, którzy żyją odważnie, otwierają serca i wychodzą poza strefę komfortu i nawyku.
To najprostszy sposób na rozwój:)
Etykiety:
codzienność,
dzieci,
emocje,
emocje dziecka,
naśladownictwo,
rodzicielstwo,
uczucia,
uważność,
wolność
sobota, 30 lipca 2016
Przemyślenia wakacyjne
Najlepsze dni wakacji? Te bez planu, te poza szlakiem, te kiedy można siedzieć na kamieniu i patrzeć jak mrówki chodzą w te i z powrotem. Kiedy dzieci czują, że jest ok i rozpełzają się dookoła zajęte swoimi sprawami. W powietrzu harmonia.
Ile takich dni nam się udało? 2? moze 3?
Wzięcie pod uwagę, uszanowanie i zgranie ze sobą 5 całkiem różnych osób i ich potrzeb, to wyższa szkoła jazdy. Radość z wakacji nie zakłada przecież negocjacji o wszystko... ile możemy spać, co jeść, dokąd iść... jak często robić postoje, kogo nieść, czy w aucie słuchać głośno radia, piosenek o misiu czy audiobooka, a może jechać w ciszy? A negocjować trzeba było wszystko:)
Czy w przyszłym roku, dzięki tym doświadczeniom, uda nam się lepiej zaplanować wakacje? Podzielić się na drużyny? Najpierw jeden rodzic z dziećmi, potem drugi? Albo chłopaki razem, a dziewczyny razem?
A może to właśnie największa wartość tych wakacji - bycie razem i doświadczanie swojej odmienności, następowanie komuś na odciski i obrywanie za to? kłótnie przerywane jedzeniem jagód na szlaku, co wszystkich godziło:) szanty przerabiane na górskie piosenki;) kiedy już brakowało sił w małych nogach, i tylko śmiech dodawał paliwa...
Ile takich dni nam się udało? 2? moze 3?
Wzięcie pod uwagę, uszanowanie i zgranie ze sobą 5 całkiem różnych osób i ich potrzeb, to wyższa szkoła jazdy. Radość z wakacji nie zakłada przecież negocjacji o wszystko... ile możemy spać, co jeść, dokąd iść... jak często robić postoje, kogo nieść, czy w aucie słuchać głośno radia, piosenek o misiu czy audiobooka, a może jechać w ciszy? A negocjować trzeba było wszystko:)
Czy w przyszłym roku, dzięki tym doświadczeniom, uda nam się lepiej zaplanować wakacje? Podzielić się na drużyny? Najpierw jeden rodzic z dziećmi, potem drugi? Albo chłopaki razem, a dziewczyny razem?
A może to właśnie największa wartość tych wakacji - bycie razem i doświadczanie swojej odmienności, następowanie komuś na odciski i obrywanie za to? kłótnie przerywane jedzeniem jagód na szlaku, co wszystkich godziło:) szanty przerabiane na górskie piosenki;) kiedy już brakowało sił w małych nogach, i tylko śmiech dodawał paliwa...
Etykiety:
codzienność,
dzieci,
emocje,
łagodność,
mindfulness,
rodzicielstwo,
uczucia,
uważność,
wolność
piątek, 8 lipca 2016
Wakacje
Boimy się złości, agresji, smutku, przeraża nas zazdrość i paraliżuje wstyd. Poznajemy je, uczymy obsługiwać przy pomocy nauczycieli, terapeutów, przyjaciół... A co z beztroską? Co ze spontanicznością? Radością? Błogością? Wraz z oswajaniem trudnych uczuć robi się miejsce, niepokojąca przestrzeń, którą nie zawsze wiemy jak wypełnić. Mój plan na wakacje: pozwolić sobie na radość. Na nieszukanie dziur w całym. Na zabawę. Mam cudownych Przewodników:)
Projekt: RADOŚĆ. Do zobaczenia za dwa tygodnie:)
Etykiety:
codzienność,
dzieci,
emocje,
odpoczynek,
rodzicielstwo,
uczucia,
uważność,
wakacje,
wolność
Subskrybuj:
Posty (Atom)


