Ruch, rodzicielstwo, emocje, równowaga:)
Z Kasią z Trening na Bosaka znamy się od lat.
Kiedy urodziłam trzecie dziecko, nasza cudowna położna skierowała mnie na badania dna miednicy - to badania płatne, niestety nie refundowane w Polsce, ale bardzo ważne po - szczególnie trzecim - porodzie naturalnym. Okazało się, że moje mięśnie są w słabej formie i potrzebują wsparcia. Takim wsparciem okazała się dla mnie Kasia z Trening na Bosaka - początkowo ćwiczyłam z nią pilates a teraz jakąś fantastyczną mieszankę jogi, pilatesu, ruchu naturalnego, i kto wie czego jeszcze, hahahaha.
Na treningach Kasi ciągle coś się dzieje, ćwiczenia co chwila przeżywają modyfikacje a moje ciało odpłaciło mi brakiem bólu pleców, lepszą formą i ogólną szczęśliwością:)
Po drodze przeprowadziłyśmy setki rozmów i jak to bywa zainspirowałyśmy wzajemnie różnymi ideami. Narodził się wyjazd dla mam a także ta rozmowa "na macie przy herbacie":)
Posłuchajcie:)
Wakacje już pełną gębą i W Równowadze leni się jak może - postanowiłam zawiesić firmę i spędzać czas z dziećmi na 100%.
To taki wakacyjny luksus. Też wyzwanie:)
A przy okazji stworzyłam z Kasią z Trening na Bosaka ofertę wyjazdową dla Was! Blog Kasi TU. Znajdziecie sporo ważnych informacji o powrocie do formy po ciąży, o ruchu naturalnym, rytmie slow i generalnie dobrze pojętym Zdrowiu.
Wyjazd będzie trwał od piątku do niedzieli 20-22 września. Spotkamy się w małej zalesionej wiosce pod Puszczą Białowieską. Zanurzymy się w naturze. Kasia zadba, żebyśmy ruszyły ciało, ja poprowadzę warsztaty o złości. Bo i w ciele i w emocjach to ona - Złość - będzie naszą Przewodniczką!
Ośrodek Uroczysko zadba o pyszne wegetariańskie nakarmienie nas i wygodne zakaterowanie:)
Zapraszam Was do zapoznania się z ofertą!
Zapraszam!
Bardzo często dostaję od Was pytania o książki - co czytać z dziećmi na temat "skąd się biorą dzieci?"
I zwykle polecam kilka różnych pozycji , żeby się uzupełniały.
Ale jeśli chcecie jednego tytułu, konkretnego, to właśnie teraz Wydawnictwo SAM wydało książkę ... doskonałą. Tzn ja jeszcze nie miałam w rękach tak fajnej książki dla przedszkolaków i nieco starszych dzieci - zachwycam się!
W zasadzie wszystko jest tu takie jak ma być.
* Czytelne, wzruszające i ładne ilustracje.
* Język współczesny, empatyczny, normalny, nie udziwniony, dostosowany do ... do naszego wspólnego życia:) Ani razu nie miałam uczucia, że coś mi zgrzyta, że czegoś nie chcę przeczytać, albo zastanawiam się jak to odbierze dziecko. Nie miałam poczucia, że to staroświeckie albo medyczne itd.
* Informacje są rzetelne, prawdziwe, ale podawane zwięźle z humorem (!!!) i bez przegadania - to ważne, bo dzieci mają wiele spraw:) i nie mają czasu na przydługie wykłady dydaktyczne.
* Konkretna wiedza o seksualności jest podawana w odniesieniu do życia dzieci. I wpleciona w nie w sposób naturalny - jest integralną jego częścią.
* Wiedza jest nowoczesna i podana z szacunkiem i uwzględnieniem różnorodności nas ludzi.
* Absolutnie zachwyciło mnie sformułowanie, że rozwijające się w brzuchu mamy dziecko ma już swoją płeć biologiczną. Właśnie to możemy zobaczyć na USG. Genitalia. A kim będzie się czuł ten człowiek, kogo będzie w nim widziało środowisko - to osobny temat.
Bohaterami książeczki są bliźniaki - Mia i Oskar. Chcą mieć rodzeństwo i ... będą mieli!
Czy to będzie chłopiec czy dziewczynka?
Czy trzeba się kochać, żeby "się kochać"?
Czemu seks jest dla dzieci "obrzydliwy"? (mamy tu jasne wyjaśnienie, że dopiero okres dojrzewania przygotowuje ciało do jego funkcji seksualnej, i że seks dzieje się między dorosłymi).
Czemu małym chłopcom też sztywnieje siusiak? Jak wybrać imię dla dziecka?
I czy można się całować z pomidorem;)
Podoba mi się, że pojawia się kontekst PRZYJEMNOŚCI - bo tak, warto mówić i pokazywać dzieciom, że wartą ją zapraszać do naszego życia, robić jej miejsce.
Miejsce na drobne przyjemności. Na wspólną przyjemność. Samodzielną. Na dbanie o siebie i swoje zmysły w każdym tego słowa znaczeniu. To daje potem dobrą bazę do tego, żeby w dorosłości czerpać radość i satysfakcję (również) z seksu.
W książce pojawia się też starsza ciocia dzieci i z szacunkiem i swobodnie rozmawia z dziećmi o seksualności. Nieco inaczej, mniej szczegółowo niż rodzice, a jednak!
Pojawia się cykl życia - zmieniające się ciało.
Moja córka zastanawiała się gdzie jest jej miejsce w tym cyklu? A gdzie jest moje.
Pojawia się cesarskie cięcie, jako konieczny czasem ze względu na zdrowie mamy i dziecka, ale i równorzędny, co poród naturalny sposób przyjścia na świat.
Pojawia się in vitro i jest informacja, że niezależnie jak doszło do zapłodnienia, dzieci są takie same - są po prostu dziećmi.
Znajdziecie tu zapewne jeszcze o wiele więcej ważnych rzeczy, informacji i tematów:) A obrazki pozwalają na rozpoczynanie jeszcze nowych i nowych wątków, sprawiają, że historia jest jakby otwarta - można rozmawiać dalej w różnych kierunkach, bawić się metaforami - choćby dziurki i klucza.
W tej książce jest lekkość i humor i ciepło połączone z dużą dawką wiedzy - może dlatego, że pisała ją mama-lekarz.
Czytając ją czułam komfort i radość, że mogę się nią podzielić z córeczką.
I Wam bardzo serdecznie polecam "Dziecko w brzuchu mamy".
A tu znajdziecie obszerną recenzję obibooki.pl i jeszcze więcej ilustracji.
Poza tym, że dostaję wiadomości o tym jak się zachwycacie ostatnim postem, co przyjmuję z wielkim zadowoleniem, to macie też (ważne) uwagi, na które chcę odpowiedzieć.
1. "Dlaczego używasz słowa CIPKA na tak ważne miejsce?" "Czemu nie na przykład JONI?"
Otóż używam różnych słów. Ale najbardziej lubię cipkę. Jest zwykła. Codzienna. A prawda jest taka, że jakkolwiek nie powiem: muszelka, pizda, wulwa, pisia, srom, kuciapka czy joni... Jakiego słowa bym, nie użyła to czuję, że mówię o potężnym miejscu w ciele kobiety. O miejscu zwykłym i niezwykłym jednocześnie. O miejscu świętym. O miejscu mocy. I czuję to. Lata patriarchatu zabrały nam to poczucie. Nie łączymy naszego ciała z sacrum. Ale możemy to poczuć.
Niezależnie od słowa.
Ważne dla mnie jest żeby odzyskać Miejsce. Odzyskać swoje Prawo. Swoją Moc.
Żeby intymne znaczyło intymne, a nie wstydliwe, obrzydliwe, dziwne, podejrzane, niestosowne, ohydne, obce, zakazane, wstrętne i co Wam się pojawia.
Dlatego zachęcam Was do mówienia głośno różnych słów i ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia, aż staną się oczywiste. Odzyskane.
2. "No dobra, dobra, poezja poezją, ale ja chcę wiedzieć KONKRETNIE, co zrobić jak moja córka ma dostać miesiączki?!!" Hahahahah.
No pewnie. Wcale się nie dziwię.
Tak konkretnie, to ja na prawdę wierzę, że najważniejsze jest uporządkowanie własnego stosunku do miesiączki.
Ale jeśli to już mamy jakoś ogarnięte to warto:
a) zastanowić się "kim jestem?" - na co ja mam ochotę, co jest dla mnie ważne, o czym marzę, co chcę przekazać...? Dla jednych krąg dla matek i córek będzie super rozwiązaniem a dla innych wspólne wyjście do ciastkarni to już dość. A może po prostu spotkanie w gronie najbliższych kobiet i dziewczyn?
b) przede wszystkim zapytałabym córki czy chce robić szum wokół tej chwili, czy woli coś bardzo prywatnego. Warto nie tracić z oczu głównej bohaterki dnia:)
To może być dobra okazja do przyjrzenia się mojej relacji z córką.
Każda relacja jest inna. Świętowanie warto oprzeć nie na oderwanym od nas pomyśle ale dopasować go właśnie do nas - unikalnych ludzi. I pamiętać, że możemy mieć różne potrzeby.
c) pomocne mogą być różne książki, np.
Inne książki TU.
Sprawdza się czas razem. Czas dla nas. Czas...
Czy uda nam się go znaleźć w pośpiechu codzienności? Czy decyduję, że to Ważne?
Drobne rytuały, które można powtarzać.
Sprawdzają się prezenty. Szczególnie te osobiste. Pluszowa maskotka - macica. Piękny kamień. Biżuteria. Coś wykonanego ręcznie. Pamiętnik. Świeca. Termofor. Czerwona sukienka. Albo koc. Coś przyjemnego. Coś miękkiego. Coś własnego.
To przywitanie.
Zmiana to nie tylko radość i ekscytacja. To też obawy, niechęć.
Niepewność, albo mieszane uczucia. O nich też warto gadać.
Jak to jest być kobietą?
Co to dla mnie znaczy?
Jak to jest dorastać?
Co jest trudne?
Na co czekam?
Niech to co się dzieje będzie częścią całości, a nie wyrwanym z kontekstu sztucznym tworem.
Jeśli macie ochotę podzielić się ze mną swoimi sposobami, historiami, to czekam. Bardzo chętnie je usłyszę.
Powiedz jej.
Niech słyszy.
Powiedz jej głośno.
Powiedz jej wyraźnie.
Jesteś święta.
Twoja krew jest święta.
Twoja moc jest wielka.
Powiedz jej witaj.
Czekałam na Ciebie tak długo.
Czekałam układając kwiaty w przemyślne wzory.
Czekałam tańcząc dziki taniec w tumanach kurzu.
Czekałam oddając włosy wiatrowi na pożarcie i plotąc z nich przemyślne warkocze.
Czekałam gładząc moje piersi.
Czekałam całując moje dłonie.
Czekałam.
Powiedz jej.
Powiedz jej po cichu. Prosto w ucho.
Jesteśmy Kobietami.
To przez nas na świat przychodzi Życie.
Przychodzi przez Twoją Cipkę.
Ona teraz krwawi.
Ta krew jest święta.
Ta krew to święto. To ból. I radość. Rozczarowanie. Zachwyt. Prawda.
Ta krew to droga do siebie.
Słuchaj jej.
Nastaw ucho. Do wnętrza i słuchaj.
Ona Ci powie dokąd iść.
Ona Ci powie którędy.
Ona Wie.
Od dziś będzie Ci pomagać. Wspierać.
Będziesz z nią płakała... Bo jest smutkiem i stratą. Wszystko trzeba stracić i ona Cię tego nauczy.
Będziesz z nią krzyczała ze złości. Ona pomoże Ci walczyć, kiedy potrzebna Ci będzie siła.
Ona podaruje Ci to czego potrzebujesz.
Zaufaj jej.
Ona jest zapowiedzią Zmiany.
Zmieniaj się.
Nigdy nie ustawaj w zmianie.
Zmieni się Twoje ciało. Wiele razy. Nigdy nie będzie jednakowe. Będziesz inna i znów inna, czasem powrócisz do siebie, by znów płynąć w nową stronę.
Zaufaj jej.
Kiedy ustanie, zaznasz Niezwykłego.
Kiedy ustanie na zawsze... Tajemnica.
Powiedz jej.
Twoja krew jest święta.
Zaufaj jej.
Z nią za rękę... Zejdziesz głęboko i polecisz wysoko.
To ona jest Twoja intuicją.
Płynie między Sercem a Cipką. Wie wszystko.
Ona zawsze mówi prawdę. Jest szczera i nigdy nie kłamie.
Choćby jej odpowiedź Ci się nie spodobała, ona wróci. Co miesiąc. I będzie się dobijała, żebyś ja usłyszała.
Zaufaj jej.
A potem powiedz jej kim jesteś.
Niech się przed Tobą pokłoni.
I Ty pokłoń się przed Nią.
Siostro.
Ale to nie koniec.
Kiedy to mówisz witaj każdą myśl. Każdą kpinę. Każdy śmiech. Każde zwątpienie. Każde szyderstwo. Każdą wściekłość.
Witaj je serdecznie, kiedy wypływają z Ciebie.
Dotykaj ich poranionych, czarnych skrzydeł.
Otaczaj je uważnością i miłością na jakie tylko Cię stać.
Jeśli je zepchniesz w ciemność nabiorą nowej mocy.
Witaj je.
Zapraszaj.
Te myśli są.
Biorą się z tysięcy lat ucisku. Tysięcy lat wmawiania nam, że nie jesteśmy święte. Że nasze ciało to grzech. A nasza krew to wstyd.
Zaproś je.
Niech dotykają światła.
Płacz razem z nimi.
Nie odrzucaj ich.
Pokochaj je.
Ulecz je.
Staną się Twoją siłą.
PS. Ta przepiękna grafika pochodzi od Ceri Flook. Zobaczcie też inne. Tu jest link do jej prac! na instagramie. Polecam:)
Oddech.
Jestem tu?
Bawię się z dziećmi i w głowie prowadzę niedokończone rozmowy. Planuję zakupy. Zastanawiam się czy zgodzić się na poprowadzenie warsztatu w niedzielę. Złoszczę na kota, że obsikał kanapę.
Jestem tu?
Oddech.
Obiecuję sobie nie sprawdzać wiadomości i nagle znów stoję z telefonem w ręku, mówiąc do dziecka: "za chwilę".
Jestem tu?
Czasem idąc z córką do przedszkola, zostawiam telefon w domu. Wtedy łatwiej mi być.
Czasem chciałabym zamknąć go w sejfie.
Tyle spraw. Tyle ważnych spraw!
A jednak.
Czuję się nimi tak przytłoczona.
Rozproszona.
Potrzebuję pozbierać moje myśli i wypuścić delikatnie na wiatr, żeby je poukładał. Potrzebuję patrzeć w przestrzeń nieba nieograniczonego dachami domów.
Najważniejsze dla mnie słowo to łagodność.
Nie chcę oceniać siebie wpatrzonej w ekran komórki.
Nie chcę siebie krytykować.
Wolę wziąć siebie za rękę i zapytać "czego potrzebujesz?"
Wolę pobyć w tym chwilę. Spotkać to uczucie.
Acha. Brak mi pobycia sama ze sobą i urywam się w telefonie.
Albo brak mi kontaktu z dorosłymi i tam go szukam.
Acha.
Jeśli siłą wyrwę sobie telefon (- czy dziecku -!) nie zdążę poczuć czemu go trzymam?
Może to z automatu, a może z ważnej przyczyny?
Kiedy się nie oceniam, a spotykam, mogę zdecydować.
Mogę podarować sobie to, co dla mnie dobre, i liczyć, że to mi przyniesie spokój.
Kiedy jestem odprężona, nakarmiona emocjonalnie, zaciekawiona, mogę zapomnieć o telefonie.
Nie zawsze taka jestem.
Nie zawsze mam na to siłę.
A dzieci?
Czasem patrzę na nie i widzę trzy łebki w telefonie.
Sprawdzam ze sobą: na ile umiem i chcę teraz tu być dla nich?
Mogę wybrać.
Jest taka droga:
Wyrywanie telefonu. Zakazy. Nakazy. Pokazywanie zegara.
Mogę to wybrać.
Mogę też spotkać się ze sobą i sprawdzić: czego ja teraz chcę? Co dam radę?
Może usiądę i zanurzę się w coś na co mam ochotę.
Patrzenie na ptaki, które przyszły do karmnika na balkonie. Rysowanie.
Słuchanie muzyki i dzikie tańce.
Za chwilę już są. "Mogę rysować z tobą?" "Policzę sikorki!"
Najtrudniejsze dla mnie jest włączanie dzieci w obowiązki domowe. Zanim poproszę już jestem wściekła. Zajmuję się swoją wściekłością. Oglądam ją. Najczęściej odpuszczam proszenie, bo tyle we mnie złości, z którą oni nie mają nic wspólnego. Czasem próbuję.
Moja złość udziela się, młodzi stawiają opór.
Ale zdarza się i tak, że daję sobie czas.
Nic nie muszę.
Wszystko mogę.
Siadam. Patrzę na bałagan i zbiera we mnie chęć posprzątania. Wibruje we mnie, napędza, cieszy.
Patrzę na ten bałagan, np. na brudne szafki w kuchni i ekscytuję się nie tylko efektem jaki zaraz osiągnę, ale tez samą chwilą, działaniem!
I wtedy wchodzi któreś dziecko, wcale nie zapraszane.
Czuje moją ekscytację. Zaangażowanie to coś, co działa na dzieci jak magnes, hahahahah!
"Mogę ci pomóc?"
"Jasne!"
Bezcenna chwila harmonii i bycia razem w jakiejś czynności.
Jak medytacja.
Zapraszam cię, pobądź ze mną.
Do jakiej przestrzeni zapraszam?
Czy sama chciałabym tu wejść?
Zaangażowanie to niezwykła jakość.
Nie da jej się udawać:)
Chwile w pełni obecne pamiętamy latami. W ciele zapisują się poczuciem pełni i spokoju, radości i głębokiego smaku.
Jak deptanie lodu na kałużach. Jak lepienie pączków z błota. Jak patrzenie w niebo na płynące chmury.
Tej jakości nie da się zapomnieć.
Mamy ją w sobie, a dzieci pomagają nam tam znów dotrzeć.
Dacie się im zaprosić?
Drodzy!
Wiosną będę na dwóch konferencjach rodzicielskich i obie serdecznie Wam polecam.
Pierwsza jest nad morzem, w Gdańsku już 8-9 marca. Dotyczy wspierania rodziców i nauczycieli w duchu Jespera Juula i Familylabu - a co ciekawe, większość zajęć poprowadzi Dusanka Kosanovic - wieloletnia współpracownica Juula.
Poprowadzę tam seminarium inspirujące "Dziecko w szkole".
Link do wydarzenia tu!
Za to 6 kwietnia warto wybrać się do Wrocławia na Konferencję o nastolatkach organizowaną przez Wychowanie w szacunku. Cały dzień w temacie dorastania - będzie wielu gości, warsztaty i wykłady.
Poprowadzę wykład o seksualności i o tym jak tym aspekcie możemy mądrze wspierać dzieciaki i siebie wzajemnie. Będzie też warsztat - 7 kwietnia - cały dzień pogłębionej pracy w temacie.
Link do konferencji tu - warto już kupować bilety bo znikają:)
Zapraszam!